4 rodzaje relacji

Rodzaje relacji 18, które opisują twoje życie miłosne. By. Innfinity. Udostępnij to: Zawsze znałeś „typ” faceta, który sprawi, że się w nim zakochasz, ale czy kiedykolwiek wiedziałeś, że nie tylko twój kochanek, ale nawet twój związek ma typy? Różne typy relacji mają w swoim kręgu różne rodzaje ludzi. 4 typy osobowości wg Florence Littauer. Florence Littauer w swojej książce „Osobowość plus” wyróżnia cztery podstawowe typy osobowości i daje prostą instrukcję postępowania z nimi. Znajomość cech charakterystycznych dla każdego z nich pomoże w codziennej pracy i zrozumieniu potrzeb i zachowań współpracowników, szefa, klientów. Wyró ĝ niono cztery rodzaje relacji o b charakterze for-malnym i b nieformalnym w b analizowanej organizacji, które odniesiono do . wymiany: – istotnych inf ormacji ... 4. Rodzaje przyjaciół – przyjaciele międzypokoleniowi. To może być jeden z najbardziej wyjątkowych typów przyjaciół. Zdarza się, gdy ludzie w różnym wieku stają się przyjaciółmi. Oznacza to, że mogą nie robić tych samych rzeczy w swoim codziennym życiu, ale mają udział w ważnym aspekcie ich życia. 1.) Opisz relację jeden-do-jednego i podaj przykłady W relacji jeden-do-jednego każdy rekord w tabeli A może mieć tylko jeden dopasowany rekord z tabeli B, i tak samo każdy rekord w tabeli B może mieć tylko jeden dopasowany rekord z tabeli A. Relacji jeden-do-jednego można używać do podziału tabeli z wieloma polami, do odizolowania części tabeli ze względów… 4 rodzaje niewierności. Tweet. Pocket. Nikt nie chce niewiernego męża lub żony. Tymczasem niewierność może przybierać rozmaite formy i znaczenie. ... co nie działa w ich relacji. Romans w mediach społecznościowych. Może to być nieszkodliwy zwyczaj wysyłania wiadomości do tej jednej osoby, która Twoim zdaniem Cię rozumie. Zanim ... Są 4 ro­dza­je więzi z dziec­kiem. Tylko jedna z nich uła­twi dziec­ku na­wią­zy­wa­nie zdro­wych re­la­cji. ... Styl przywiązania w znacznym stopniu determinuje dalsze sposoby nawiązywania relacji dziecka z innymi osobami, dlatego tak ważne jest, aby budować od samego początku bezpieczny styl przywiązania. ... Kryzys w związku - cztery jego rodzaje w stabilnej relacji. ... 4. Puste gniazdo i nowe wyzwania. Mimo że para mogła poradzić sobie ze wszystkimi wcześniejszymi etapami, wciąż musi zmierzyć się z chwilą, gdy dzieci dorastają i opuszczają dom. Rodzice znów są sami razem po wielu latach. Rodzaje relacji międzyludzkich: Stosunki instrumentalne są to takie stosunki, dzięki którym możemy zrealizować swoje potrzeby lub cele. Stosunki autoteliczne są to stosunki, których tworzenie jest celem samym w sobie. Przy tym rodzaju stosunków jednostka nie jest ukierunkowana innymi korzyściami (Sztompka P. 2012, s. 123-124). Rodzaje umów o prace i umów cywilno prawnych; 6. Czas pracy i urlopy ... Pojedyncza tabela może być reprezentacją pewnej encji (np. książek, mieszkań, ludzi), relacji między nimi, albo może stanowić zawartość całej bazy danych. Pojedynczy wiersz tabeli nazywany jest rekordem i stanowi najczęściej zbiór danych o pojedynczym ...

Moja podróż do artykułów optymalizacja seo bloga

2018.12.29 12:28 taigorg Moja podróż do artykułów optymalizacja seo bloga

Moja podróż do artykułów lub pomoc, potrzebuję obecności w Internecie

Tak jak poprzednio, wyrzuć z umysłu. Nie ma ukrytej wiedzy, aby móc pisać dobre treści SEO. Wyszukiwarka nieustannie śledzi każdą stronę. Nie ma sposobu na zrobienie tego.


Jedną z idealnych platform blogowych w google jest teraz Empower Network. Oprócz platformy blogowej istnieje wbudowany program, w którym osoby mogą dużo zarobić.



Jednak potrzebujesz badań, aby dowiedzieć się, jaki rodzaj motywów jest w mandacie. Ważne jest, abyś rozpoznał rynek. Nie tylko robisz wszystko, co wchodzi w twój umysł, szczególnie te, które są opowiadane przez klientów w odniesieniu do preferencji. Większość blogerów pragnie unikalnych blogów, które odzwierciedlają samych siebie, dlatego ważne jest, abyś to robił. Niektórzy klienci również są po prostocie użytkowania i sztywności.

Zapisując się do pakietu członkowskiego, możesz zapomnieć o troskach i niedogodnościach związanych z tworzeniem i promowaniem witryny internetowej. Możesz zacząć korzystać z blogów nieobecnych, ponieważ dzięki sieci upodmiotowionej będziesz już za wyjątkiem czasu, w którym będziesz potrzebny. Jeśli aspirujesz do pozytywnego wzrostu przepływów gotówkowych, wzmocnienie sieci jest zdecydowanie tym, na co zwykle patrzysz.

Wystarczy pamiętać o kilku rzeczach, angażując firmy z ofertami Google. Przede wszystkim chcesz nosić w swoim umyśle, musisz użyć kilku słów kluczowych, podczas gdy podpisywanie pozwala zacząć na nich. Podaj swoje dane, które powinny zawierać tylko prawidłową ilość (najlepiej biznes) i adres e-mail. Posiadanie strony internetowej zapewnia dodatkowe korzyści, dlatego może być konieczne przesłanie prawidłowego adresu URL. Następnie nie zapomnij podać godzin pracy.

Główną częścią optymalizacji seo jest słowo kluczowe. To słowo kluczowe lub keyphrase może być tym używanym przez klientów w Internecie. Tak więc przed utworzeniem treści należy przeprowadzić dochodzenie i znaleźć słowo kluczowe apt powiązane z przedsiębiorstwem komercyjnym. Przypuśćmy, że jeśli jesteś dostępny lub promujesz jakiekolwiek napoje zdrowotne, wtedy twoim słowem kluczowym powinny być "najlepsze napoje zdrowotne" lub "korzyści płynące z napojów zdrowotnych" itp. Słowa kluczowe zazwyczaj są odkrywane za pomocą oferty oprogramowania. Całkiem wyliczyć zestaw słów kluczowych, które są prawidłowe dla firmy.

Największym błędem, który zaczynają od startujących zawodników, jest fakt, że wypróbowują każdy nowy program, który obiecuje, że każdego dnia tysiące wykonają natychmiastowy wysiłek. Rzeczywistość oznacza, że ​​żaden program tego nie przeprowadzi!

Ponieważ istnieje wiele różnych rzeczy, które możesz zarobić na internetowym dochodzie, powinieneś znaleźć coś, co cię zainteresuje! W ten sposób możesz być w zgodzie z wysiłkiem, który wkładasz, ponieważ lubisz to robić.

Zidentyfikuj efektywne narzędzia SEO

Deklaracja działa podobnie. Zidentyfikowano komponent obejmujący optymalizację na stronie, która jest zadowolona z jakości. Oznacza to optymalizację pod kątem wyszukiwarek.


Ponieważ firma rośnie każdego dnia skokowo, widać, że będzie coraz więcej osób, które chcą nas zrywać. Ale czy myślałeś, że to będą firmy internetowe?


Zanim zaczniesz pisać, wielokrotnie widzisz "Call for Content". Spójrz na słowa kluczowe, których redaktor faktycznie będzie szukał. Skuteczne używanie słów kluczowych w trakcie pisania jest adresowane jako optymalizacja seo. Wskazuje, że Search Engine Optimization. Słowa kluczowe powinny wynosić od 3% do 5% Twojego artykułu. System znany jako gęstość słów kluczowych.

Ważna jest optymalizacja elementów na miejscu. Jeśli nie zoptymalizujesz komponentów w swojej witrynie, będzie to miało mniejszą szansę na uszeregowanie wszystkich pojazdów ciężarowych. Aby mieć dobrą wyszukiwarkę globalną, musisz zoptymalizować różne aspekty swojej witryny, w tym nawigację i linki zakotwiczone.

Po czwarte, jest to dobry pomysł, którego potrzebujesz, aby korzystać z badań dotyczących niektórych witryn i poszerzać swoją wiedzę na temat różnych innych stron. Pomaga to w budowaniu relacji z wieloma klientami, ponieważ domy biznesowe są w tym samym czasie. Twoja zręczność utoruje ci drogę do sukcesu i doprowadzi cię do króla pola.

Pozwól mi wyjaśnić trochę na temat analizy słów kluczowych. Narzędzie, którego używam jako narzędzie przerażające, poleca użycie "Narzędzia Google AdWords do słów kluczowych", które jest narzędziem internetowym do wyszukiwania słów kluczowych przez Research.

Wdrażaj unikalne tytuły i opisy META dla wielu swoich stron URL. Wielu webmasterów rozpoczyna swoją pierwszą stronę internetową bez opisu META i tagów tytułu. Gdy się tego nauczą, mądry SEO, jest naprawdę bardzo możliwe, aby to zrobić, dodają je, ale nie są wyjątkowe. Każdy tytuł i opis powinien być unikalny na każdej stronie internetowej.

Tag Alt: tag Alt pomaga wyszukiwarce Google w zidentyfikowaniu opisu Twojego obrazu. Jeśli łącze do obrazu zostało zerwane, tekst alternatywny pojawia się w obrazie.
9ikgeem0t7er1ph4fsk6
submitted by taigorg to testPosts [link] [comments]


2018.07.11 15:21 Arald98 Pasta o Julce

PROLOG
lvl 9 Dawid idę sobie radośnie do podbazy to jeszcze ten czas, w którym lubi się chodzić do szkoły na początku lekcja Religii, potem przerwa - czas zabaw wszystko supi, gramy sobie w berka myślałem już, że to będzie taki piękny dzień gdy Golem przyszedł do szkoły... Golem był dwa lata starszy, i ciągle się nade mną znęcał nauczyciele nic mu nie robili, bo jego ojciec wpłacał im jakieś dotacje na kiju właśnie biegłem od ściany do ściany, aby uciec przed berkiem wtedy Golem znikąd podstawił mi nogę i przewróciłem się na twarz straciłem wtedy chyba trzy zęby mleczne przechodząc rzucił tylko ze śmiechem "Uważaj jak biegasz młody!" moje oczy zalały się łzami a koledzy zaczęli śmieszkować byleby przypodobać się Golemowi taka sytuacja nie miała miejsca po raz pierwszy zawsze, gdy chciałem być sam, uciekałem do szkolnej kotłowni mój tata - konserwator pracujący w szkole zawsze był zajęty i nie zauważał jak przemykam przez jego pokój żeby wejść do dziury znajdującej się za dużym bojlerem pomieszczenie, do którego prowadziła dziura (nazywane przeze mnie Smoczą Grotą) mogłoby pomieścić trzech dojrzałych mężczyzn jednak sama dziura, była nawet dla małego mnie dość ciasna jak zwykle wtuliłem się w kąt wyłożony miękką gąbką po chwili, po przeciwnej stronie Groty usłyszałem jakiś dźwięk na początku uznałem, że to tylko syczenie rury podłączonej do bojlera jednak gdy po chwili źródło dźwięku zaczęło świecić mi w oczy latarką okazało się, że jest to mała dziewczynka siedziała skulona w kącie i płakała, na mój widok odrobinę się przestraszyła jako mały gówniak jeszcze nie do końca wiedziałem jak into loszki więc zacząłem rozmowę najlepiej jak potrafiłem:
(D)awid - "Co robisz w mojej kryjówce? Idź stąd!" (J)ulka - "To wcale nie twoja kryjówka, jest tak samo moja, jak i twoja!" D - "Byłem tu pierwszy! Zaraz powiem mojemu tacie i cię stąd wygoni!" J - "To zróbmy tak - ty pozwolisz mi tutaj siedzieć, a ja pomogę ci rozprawić się z tym chłopakiem, który ci dokucza." J - "Przecież dlatego tu siedzisz i płaczesz, prawda?" D - "Wcale nie płaczę! Nie jestem frajerem! A skąd wiesz, że Golem mi dokucza?" J - "Golem?" - zaśmiała się pod nosem, jakby chciała sprawiać wrażenie, że ukrywa coś przede mną J - "Twój Golem to tak na prawdę całkiem pocieszny chłopak, każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" D - "Niech będzie! Mamy układ, nie wierze ze Golem się ode mnie odczepi przez jakąś babę!" J - "Podaj mi mały palec" - powiedziała wysuwając malutki palec prawej ręki, który zdawał się znikać w świetle latarki złapałem ją za palec używając mojego, tak właśnie miała się rozpocząć moja wieloletnia przygoda z Julką plan zgładzenia Golema stworzony przez Julkę był bardzo przebiegły na początek, miałem odciągnąć szkolną sekretarkę z sekretariatu przygotowałem czerwoną farbę i rozcieńczyłem wodą bez zbędnych ceregieli, gdy drzwi do sekretariatu się otworzyły wylałem na siebie zawartość przygotowanego pojemnika i zacząłem krzyczeć gdy ja trzepałem się na ziemi i zebrałem wokół siebie jakiś tuzin nauczycieli - Julka podeszła do komputera w sekretariacie i wydrukowała około trzydziestu zdjęć ojca Golema - pana Żarowicza oczywiście moi rodzice zostali wezwani do szkoły i miałem karę na wychodzenie z domu, ale jak niedługo później się przekonałem opłacało się gdy następnego dnia przyszedłem do szkoły na każdej ścianie było zawieszone zdjęcie ojca Golema z dorysowanym wąsem i napisem "ŻARÓWA PARÓWA" jak przystało na śmieszków w naszym wieku Golem gdy przyszedł do szkoły i zobaczył swojego starego na drzwiach ubikacji zaczął krzyczeć, że dowie się kto to zrobił i zabije afera na całą szkołę, specjalnie zwołali rodziców większości uczniów żeby znaleźć sprawcę ale to był dopiero początek poczekaliśmy aż wszystko się uspokoi w międzyczasie trochę lepiej poznałem Julkę
Dziewczyna jest rok młodsza ode mnie, ma krótkie blond włosy, które często wiąże w kitki. Jej tata importuje owoce i warzywa zza granicy i sprzedaje wielu firmom w Polsce. Jej mama jest malarką i aktorką teatralną. Lubi czytać książki i oglądać filmy oraz malować. Przez 8 lat przeprowadzała się kilka razy. W skrócie - życie zupełnie inne od mojego. Ja - syn szkolnego konserwatora i bezrobotnej chorej matki żyłem w zupełnie innym świecie.
kolejną fazą naszego planu, było dać znać Golemowi kto stąpa mu po piętach, jednocześnie będąc odpornym na kontrataki planem było wkręcić mu, że mamy zdjęcia jak pije piwo i wyślemy jego tacie wszyscy w szkole wiedzieli, że Golem rzeczywiście popija od czasu do czasu zobrazujcie to sobie - mały chłopaczek i drobna dziewczynka grożą dwa razy większemu chłopakowi prosto w twarz oczywiście - plan nie wypalił w głowie przewijały mi się wszystkie możliwe sytuacje, od spłukiwania w toalecie po łamanie kości starałem się jednak udawać pewnego siebie, byłem przekonany, że Julka wpadnie na jakiś pomysł jednak gdy się odwróciłem, zauważyłem ją schowaną za drzwiami łazienki i stałem tam, sam na sam, ja i mój odwieczny wróg Golem zaczął napierać na mnie chcąc mnie złapać całe życie przeleciało mi przed oczami, a nie było ono za długie próbując zablokować cios Golema, instynktownie podniosłem kolano do góry, utrzymując się na jednej nodze dzięki bogu zrobiłem to w odpowiednim momencie i w wyniku mojej paniki mój przeciwnik już leżał na ziemi oszołomiony ciosem z kolana w brodę wtedy wszyscy wokół zaczęli klaskać i śmiać się na widok płaczącego Golema ja jednak wcale nie byłem szczęśliwy, nie mogłem uwierzyć, że w momencie apogeum naszego starcia Julka zostawiła mnie samego po chwili zobaczyłem ją wybiegającą z toalety, z uśmiechem na twarzy odsłaniającym brakujące mleczne zęby podbiegła i wystawiła rękę jednoznacznie licząc na zwycięską "piątkę" D - "Dlaczego mnie tu zostawiłaś? Mogłem zginąć!" J - "Wcale nie! Wiedziałam, że ci się uda, musiałeś tylko uwierzyć w siebie" D - "Po prostu przyznaj, że się wystraszyłaś i uciekłaś... W końcu jesteś dziewczyną, nie wiem czego się spodziewałem" odszedłem pozostawiając Julkę z pobłażliwą miną, nie wydawała się ona smutna, wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu czuła radość i dumę następnego dnia Golem przeprosił mnie za wszystko co mi zrobił, wytłumaczył, że jego ojciec zajmuje się tylko i wyłącznie pracą, nie ma dla niego czasu i tylko na mnie odreagowywał od tego czasu zacząłem kumplować się z dwa lata starszym chłopakiem imieniem Grzesiek w końcu "każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" zobaczyłem się z Julką i spytałem, dlaczego ona płakała gdy spotkaliśmy się w Grocie odpowiedziała "Mój tata miał wypadek" nagle zbladła po chwili ciszy spytałem "Zostaniesz moją przyjaciółką?" uśmiechnęła się do mnie i pobiegła w stronę klasy
AKT I
lvl 14 przyjaźnię się od dłuższego czasu z Grześkiem właściwie to dzięki niemu stałem się dość popularny w szkole no i oczywiście jest jeszcze Julka jej ojciec zginął w tamtym wypadku zabrał ze sobą czteroosobową rodzinę z nadjeżdżającego zza zakrętu pojazdu od tamtego czasu bardzo się do siebie zbliżyliśmy, spędzaliśmy więcej czasu razem niż samotnie łączyło nas kilka zainteresowań - filmy, podobny rodzaj muzyki mimo wielu różnic, a może właśnie dzięki nim bardzo dobrze się dogadywaliśmy i zawsze mieliśmy jakiś temat do rozmowy w każdej szkole istnieje podział na kilka grup popularni, nerdy, metalowcy itp. itd. my tworzyliśmy swoją własną - we dwoje każdy ze szkoły nas znał, chociaż nic o nas właściwie nie wiedział nazywano nas pobłażliwie "Kochasiami" w pewien piątek wracałem do domu bardzo późno, pomagałem w organizacji dyskoteki szkolnej była zima, bardzo szybko się ściemniało szedłem właśnie aleją, która skraca moją drogę do domu o jakieś 300m rodzice zawsze zabraniali mi tędy chodzić nocą, nie ma tutaj żadnych reflektorów i często nocują tu bezdomni księżyc świecący między budynkami odbijał się w kałużach powstałych po niedawno wytopionym śniegu na budynku po lewej świeci lekką purpurą hotelowy neon pod skórzanymi butami słyszę powolny, harmonijny dźwięk pluskającej wody nagle staje się on dużo szybszy zdałem sobie sprawę, że ktoś za mną biegnie zacząłem biec przed siebie w strachu przed przestrogami rodziców w końcu skręciłem chowając się w wejściu do miejscowej rzeźni stałem odwrócony do ściany, licząc na szczęście cały się trzęsłem nagle poczułem delikatny dotyk na moich plecach oczywiście przestraszyłem się i krzyknąłem jako odpowiedź otrzymałem "Cicho bądź głuptasie!" wtedy zdałem sobie sprawę, że to Julka odwróciłem się do niej i już miałem coś powiedzieć, gdy zasłoniła mi usta delikatną drobną dłonią wyraźnie dając mi znak abym zachował ciszę za jej plecami zauważyłem dwa cienie szybko przemykające przez aleję staliśmy tak około dwóch minut, Julka cały czas trzymała rękę na moich ustach w końcu wyjrzała zza rogu i dała mi znak do wyjścia w drugiej ręce trzymała dużą butelkę szkockiej D - "To ty pijesz?" J - "Jasne, że nie!" - odpowiedziała z cichym śmiechem, jakby nadal bała się, że "cienie" wrócą D - "W takim razie skąd to masz?" J - "Ukradłam" - grymas na jej twarzy ukazywał samouwielbienie i dumę co bardzo mnie zdziwiło D - "Ukradłaś!? Że co?" J - "Nie panikuj, odniosę jutro obiecuję!" J - "Chodziło tylko o odrobinę adrenaliny, rozumiesz prawda?" - powiedziała sarkastycznie, jako że wiedziała, iż nigdy nie byłem ryzykantem J - "Masz zamiar tak tu stać? No chodź, pokażę ci coś!" pobiegłem żwawo za Julką, wyraźnie podekscytowany, zawsze uwielbiałem jej tajemniczość po 30. minutach już staliśmy pod budynkiem szkoły za dziurawą rynną leżała drewniana płyta, która po odsunięciu odsłaniała wybite okno dające dostęp do kotłowni szkolnej Julka odważnie wskoczyła do środka i wyciągnęła w moją stronę rękę z uśmiechem wskoczyłem za nią, po chwili już staliśmy przed "Smoczą Grotą" staliśmy tam dobre pięć minut, wtedy złapała mnie za rękę i przytuliła do ramienia miała na sobie kremowy sweter, czarną spódnicę do kolan i czarną czapkę założoną na uszy w taki sposób aby odsłonić jedynie jasną grzywkę lekko powiewającą przez ciepłe powietrze ze szkolnej wentylacji po chwili gwałtownie wzięła z biurka młotek i zaczęła powiększać wejście do Groty weszła do środka i pociągnęła mnie za rękę usiedliśmy oboje oparci o miękką wykładzinę Julka wyjęła z plecaka świecę i z pomocą zapałek rozpaliła ją rozświetlając małe pomieszczenie oparła głowę o delikatną ścianę, jej oddech uspokoił się, stał się ledwo słyszalny J - "Myślisz, że kiedy nas już tu nie będzie, to czy ktokolwiek będzie za nami tęsknił?" jej głos był spokojny i melodyjny, był cichy ale rozniósł się po kotłowni harmonijnym echem D - "Nie wiem i szczerze mówiąc to nie obchodzi mnie to" J - "Właściwie to mnie chyba też nie..." jej ciemnozielone oczy zaszkliły się, widać było w nich rozmyty blask świecy D - "Ale zawsze możemy liczyć na siebie, prawda?" momentalnie rozpromieniała a na jej twarzy pojawił się stłumiony uśmieszek, jakoby spodziewała się moich słów przez chwilę patrzyliśmy wspólnie w ogień świecy odwróciłem się próbując coś powiedzieć zobaczyłem leżącą spokojnie Julkę, jej oddech był rytmiczny i spokojny - spała przykryłem ją moim płaszczem i zabrałem butelkę whiskey wyszedłem z dziury i odniosłem butelkę do sklepu, przepraszając za to co zrobiłem na szczęście sprzedawca okazał się całkiem miłym facetem wróciłem do szkoły i położyłem się obok Julki po chwili zasypiając
AKT II
lvl 17 wyprowadziłem się do miasta, tak się złożyło, że razem z Julką nowe znajomości, pierwsze inby właśnie na jednej z nich poznałem Natalię wysoka, śliczna brunetka, marzenie każdego faceta w okolicy trochę zacząłem olewać Julkę, w moim domu ciągle przesiadywała pierwsza miłość Julka wydawała się uradowana, że miałem dziewczynę bardzo zmieniła się przez te kilka lat, stała się bardziej skryta i cicha nawet zaczęły się lubić - wspólnie malować paznokcie i inne takie babskie sprawy cieszyłem się, ale w głębi duszy miałem nadzieję na odrobinę zazdrości minęły trzy miesiące a Natalia zamieszkała z nami nasze mieszkanie było całkiem spore, tylko dwa pokoje ale z pokaźną powierzchnią w szkole szło mi świetnie i w dodatku w każdy weekend inby ze śliczną dziewczyną moją osiemnastkę spędziliśmy w trójkę w plenerze, nie chciałem robić z niej imprezy gdy Julka zasnęła przeżyłem swój pierwszy raz z Natalią mijały kolejne tygodnie od czasu do czasu wpadał do nas Grzesiek ale nie będę tracił czasu na opisywanie moich relacji z nim w każdym razie był to mój najlepszy kumpel pewnego razu poszedłem z Grześkiem i Natalią do klubu Julka musiała uczyć się do egzaminu i tak zawsze tylko stała przy barze i wychodziła bardzo szybko typowa imprezowa rutyna lufa, lufa, do łazienki na blanta, kolejna lufa minęło tak z 2 godziny na tańczeniu, ładnie się wkręciłem poznałem jednego Tomka, gadaliśmy sobie o filmach, wydawał się spoko mordeczką z oczu zniknęli mi Grzesiek i Natalia no to idę do łazienki ich poszukać, nawet w damskiej sprawdziłem - nic idę na parking zapalić fajkę no a z mojego samochodu słychać jęki otwieram drzwi a tam Grzesiek pier,doli moją dziewczynę oczywiście tłumaczenie, że to przez alkohol i zioło kazałem im obu spier,dalać do domu wróciłem wkur,wiony jak nigdy, zebrałem rzeczy Natalii i wyrzuciłem przed mieszkanie Julka nawet o nic nie pytała, wyraźnie wyczuła co się stało położyłem się do łóżka całą noc nie mogłem spać późną nocą do mojego pokoju przyszła Julka stanęła przed moim łóżkiem, w długiej koszulce sięgającej jej prawie do kolan z mokrymi, rozpuszczonymi włosami chwilę tak stała i patrzyła na mnie, chyba myśląc, że śpię jej sylwetka była idealnie widoczna w świetle księżyca przebijającym się przez firany po chwili cicho podeszła do łóżka i delikatnie wsunęła pod grubą, ciężką kołdrę przytulając do mojej piersi oczywiście pomyślałem, że to dość jednoznaczne ale nie myślałem o tym za dużo owej nocy po dużej ilości alkoholu obudziłem się wcześnie rano, obudził mnie dźwięk rozbijanej butelki piętro wyżej Julka wciąż spała a spod puchowej kołdry wystawał tylko jej mały nosek objąłem ją delikatnie przez te wszystkie intensywne dla mnie miesiące ona pilnie się uczyła, nigdy mi nie dorównując lecz będąc niewiele gorsza nigdy nie chodziła na imprezy, zawsze wolała ciszę i spokój od facetów również się odganiała jestem też przekonany, że nigdy się nawet nie całowała - mimo niewątpliwej urody może jest lesbijką? Nie - nie ukrywałaby tego przede mną Natalia miała dwóch facetów przede mną, nie była dziewicą gdy zaczęliśmy być razem poczułem się dość wyjątkowo myśląc, że nikt nie zbliżył się do Julki tak bardzo jak ja mimo, że jedynie się czasem przytulaliśmy, to jej ciało należało do mnie tak jak do nikogo innego nigdy wcześniej co ja w ogóle gadam? ona wcale nie jest w moim typie... to po prostu dobra koleżanka muszę jej powiedzieć, że nic z tego nie będzie wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się i usiadłem na fotelu stojącym przed łóżkiem na którym wciąż spała Julka po jakiś dwudziestu minutach otworzyła oczy ziewając i przeciągając się niczym kot spojrzała na mnie ze słodkim uśmiechem czułem się okropnie będąc zobligowanym do powiedzenia jej co o nas myślę w końcu w ogóle do siebie nie pasowaliśmy! D - "Słuchaj, powiem prosto z mostu... My nie możemy być razem, ja nie myślę o tobie w ten sposób" na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia a jej oczy zalały się łzami D - "To nie chodzi o to, że czegoś ci brakuje, po prostu... nie pasujemy do siebie, wolę inny typ dziewczyny" mój głos stał się drżący, wręcz histeryczny nawet nic nie odpowiedziała, tylko wybiegła z płaczem ubrała się i wyszła
AKT III
Julka wróciła wtedy bardzo późnym wieczorem, śmierdziała alkoholem, była kompletnie pijana było to do niej bardzo niepodobne, wystraszyłem się położyła się na kanapie i zaczęła śmiać opowiedziała mi o poznanym chłopaku, dała mu swój numer i umówiła się za kilka dni chyba nigdy nie widziałem jej tak szczęśliwej wywołało to u mnie zakłopotanie, trochę mnie to dobiło ale w końcu czego się spodziewałem? Sam tego chciałem następnego wieczora poszedłem trochę odreagować na imprezę do pobliskiego klubu oddalonego zaledwie trzy przecznice od mojego mieszkania poznałem tam Weronikę, była bardzo ładna choć inteligencją nie grzeszyła, ale właściwie to tego było mi trzeba po kilku drinkach i gładkiej gadce była moja mi alkohol jakoś do głowy nie uderzył ale zabrałem ją do mieszkania kazałem jej być cicho, żeby nie obudzić Julki ale była tak pijana, że obijała się o wszystko na swojej drodze wreszcie doszliśmy do mojego łóżka, popchnęła mnie na nie i od razu przeszła do rzeczy jakoś nie sprawiało mi to takiej przyjemności jakiej się spodziewałem... nagle w całym mieszkaniu rozbłysło światło w progu drzwi stała Julka i patrzyła na nas przez chwilę zaczęła się wydzierać, że jest moją dziewczyną i kazała Weronice spier,dalać z naszego mieszkania gdy ta wybiegła z mieszkania całkiem naga Julka zaczęła się głośno śmiać mi wcale nie było do śmiechu D - "Wytłumaczysz mi co to było? Myślisz, że możesz odpie,rdalać takie rzeczy!?" J - "Och daj spokój, znajdziesz sobie kolejną idiotkę" D - "Ha! Ty jesteś po prostu zazdrosna bo wcale mi się nie podobasz a od tylu lat się o to starasz!" D - "Zrozum - MIĘDZY NAMI NIC NIE MA - NIC!" trochę mnie poniosło nie... bardzo mnie poniosło J - "Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Ja miałam tyle facetów na twoje miejsce, że nawet sobie nie wyobrażasz ty imbecylu!" J - "Ja robiłam tak dużo dla ciebie! Myślisz, że ktokolwiek zna cię tak jak ja? Że ktokolwiek sprawi, że będziesz szczęśliwy tak jak ja bym to zrobiła?" D - "O mnie nie masz co się martwić, ja będę szczęśliwy mogę ci to nawet obiecać!" nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w taki sposób wybuchła J - "Masz rację... To koniec, mi już też nie zależy, idę do Marcina on chociaż o mnie w ogóle dba" D - "Marcina? Doroszańskiego Marcina? hahaha nie mówisz serio prawda?" J - "O co ci tym razem chodzi, co?" D - "Przecież on jest dilerem, nie mów, że nie wiedziałaś" J - "Wiedziałam ale nie obchodzi mnie to, on jest czuły i zależy mu na mnie" D - "No dalej Julka, nie bądź głupia przecież jemu zależy tylko na tym żeby cię zaliczyć i dobrze o tym wiesz!" J - "I może tego chcę! Tylko ty możesz sobie pozwolić na coś takiego?" D - "Daj spokój... ty nie jesteś taka. Przepraszam okej? Nie chciałem cię zdenerwować... Usiądźmy i pogadajmy na spokojnie" J - "Dobre mi sobie!" wybiegła z mieszkania z hukiem, byłem strasznie wkur,wiony wyjąłem z lodówki butelkę tequilli i usiadłem przed telewizorem minęły jakieś dwie godziny, było późno, zacząłem się martwić z głowy nie mogłem wyrzucić obrazu jej kochającej się z tym prostakiem co ja odje,bałem!? przecież zawsze mi na niej zależało! Zawsze ją kocha... czy ja? tak tak! Zawsze ją kochałem! Kur,wa mać co ja zrobiłem! moje serce przepełniła zazdrość i strach mimo, że ledwo stałem na nogach to wsiadłem do samochodu zadzwoniłem do Grześka on gdy tylko odebrał zaczął mnie przepraszać i pytał co się stało ja tylko spytałem o adres Marcina i rozłączyłem się minęło może 10 minut i już stałem przed blokiem, w którym mieszka Marcin wszedłem na trzecie piętro i stanąłem przed mieszkaniem nr. 7 w powietrzu czuć było zapach marihuany i alkoholu wziąłem głęboki oddech i zapukałem energicznie do drzwi otworzył Marcin, jego oczy były całe czerwone, ewidentnie był cholernie naćpany za jego plecami zobaczyłem Julkę, w samej bieliźnie, z strzykawką na stole moje serce na chwilę kompletnie stanęło powodując przeszywający ból w piersi wbiegłem do środka, delikatnie złapałem za szyję Julki próbując wyczuć tętno było bardzo słabe, a może wcale nie jest tak źle? Może to tylko alkohol uderza mi do głowy? w każdym razie muszę jej pomóc! wyjąłem z kieszeni telefon drżącymi rękoma wystukałem 112 po słowach "Potrzebuję karetki na ulicę..." poczułem pistolet przy skroni i usłyszałem "odłóż ten telefon skurwielu" zrozumiałe - zaraz wpadłaby tu policja i Marcin poszedłby siedzieć odwróciłem się do niego twarzą, spojrzałem prosto w oczy z pogardą na jego twarzy zobaczyłem uśmiech, pogardliwy kur,wa uśmiech jakby ze mnie kpił złapałem za jego ręce i podniosłem w taki sposób, że pistolet był skierowany ku górze jednak Marcin, dobrze zbudowany był silniejszy ode mnie po chwili przepychanki słychać wystrzał oboje upadliśmy na ziemię nie poczułem żadnego bólu szybko zacząłem obmacywać każdą część swojego ciała w panice szukając dziury od kul Marcin robił to samo Ha! Nic mi nie jest! ale Marcin też jest cały gdzie jest kula? nie potrzebowałem długiego czasu na odpowiedź odwróciłem się i zobaczyłem kanapę powoli zalewającą się krwią a w brzuchu Julki dziurę od kuli to co wtedy poczułem nie może zostać opisane słowami uczucie utraty ukochanej osoby przez własną arogancję i głupotę szybko wziąłem ją na ręce i pobiegłem do samochodu moje oczy były ciągle pełne łez, jechałem jak szalony nie raz mijając czerwone światła wreszcie dojechałem cały brzuch Julki był we krwi a na fotelu powstała jaskrawa kałuża szybko wbiegłem do szpitala wołając histerycznie o pomoc po chwili widziałem jak wieźli Julkę na salę operacyjną
AKT IV
minęła godzina, lekarze skończyli operować pielęgniarka powiedziała mi, że Julka jest w stanie krytycznym i jutro dowiemy się czy będą potrzebne kolejne operacje spojrzałem na nią leżącą w łóżku szpitalnym była spokojna, spała dokładnie ją obejrzałem duże czoło, krótkie nogi, lekko wykrzywiony nosek wszystkie wady jakie wcześniej zauważałem przemieniły się w odchylenia od ideału, kosmetyczne błędy popełnione przy kreacji anioła położyłem się obok głaszcząc jej miodowe włosy dużo myślałem o tym co przeszliśmy razem, o tym, że nigdy nie byłem sam dzięki niej o tym, jak ją potraktowałem i gdzie nas to doprowadziło po kilku minutach obudziła się otwierając duże zmęczone, zielone oczka i patrząc na mnie zadziwiona D - "Cześć" zacząłem śmiać się przez łzy D - "Jak się czujesz?" J - "Bywało lepiej" J - "Przepraszam... To wszystko moja wina!" D - "Nie przepraszaj! To wcale nie twoja wina, tylko i wyłącznie moja i to ja bardzo przepraszam" D - "Kocham cię, mała, na prawdę. Nie wiem dlaczego nie mogłem się do tego przyznać" objęła mnie i pocałowała w policzek D - "Wszystko już będzie dobrze. Pamiętasz co planowaliśmy? Ty będziesz aktorką a..." J - "... a ty prezydentem, tak pamiętam. Zamieszkamy na wsi i będziemy produkować bimber a potem umrzemy w wieku 80 lat jako szczęśliwi staruszkowie" D - "Ale my byliśmy naiwni jak to wszystko wymyślaliśmy!" J - "Wcale nie! Jeszcze nam się uda zobaczysz!" D - "Nie o to chodzi! Dużo lepiej byłoby hodować zioło!" na twarzy Julki pojawił się szeroki uśmiech patrzyliśmy na siebie przez długi czas wtedy pierwszy raz ją pocałowałem przytuliła się do mnie mocno i zasnęła byłem tak szczęśliwy, że chciałem zacząć krzyczeć chyba przez dwadzieścia minut śmiałem się do samego siebie wtedy zasnąłem Julka zmarła tej nocy w wyniku obrażeń wewnętrznych gdy się obudziłem w jej drobnej, zimnej rączce znalazłem pogięte zdjęcie to było nasze pierwsze wspólne zdjęcie po zamieszkaniu razem na odwrocie napisała:
"Wiem, że będziesz teraz załamany ale nie ma o co się martwić wyjdź teraz ze szpitala, pójdź do sklepu, ukradnij najdroższą butelkę szkockiej jaką znajdziesz. Teraz przyjdź do szkoły, przytul się do miękkiej wykładziny i podaj mi mały palec. I bądź szczęśliwy - obiecałeś mi to! "
submitted by Arald98 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2017.12.14 21:34 ben13022 Raport o stanie reportażu.

Po tegorocznej gali Nagrody Nike mówiono o przełomie – że nagrodzenie reportażu Cezarego Łazarewicza „Żeby nie było śladów” oznacza nobilitację tego gatunku i potwierdzenie jego literackiego obywatelstwa. To samo zresztą mówiono, kiedy w 2015 r. reportaż po raz pierwszy uhonorował Komitet Noblowski, przyznając literacką nagrodę białoruskiej reporterce Swietłanie Aleksijewicz. Po tegorocznej edycji Nike pojawiły się nawet krzywdzące głosy, że jury potraktowało wyróżnienie dla Białorusinki jako rodzaj przyzwolenia na nagrodzenie reportażu również w Polsce. Łatwo odnaleźć źródło takiego spojrzenia na reportaż. Przecież już dawno temu określono go mianem „bękarta literatury pięknej i popołudniówki”. Sam Ryszard Kapuściński zwierzał się raz Andrzejowi Czciborowi-Piotrowskiemu z zazdrości, że ten jest poetą w Związku Literatów Polskich, podczas gdy on – tylko dziennikarzem. Okazuje się, że kompleks niższości wobec literatów mieli też najwięksi reporterzy, jakbyśmy na długie lata zapomnieli, że w Polsce pierwsze reportaże pisywali wybitni pisarze: noblista Reymont, Prus, Żeromski. Dzisiaj reporterzy znajdują się wśród najbardziej popularnych i – co dopiero ciekawe – najchętniej recenzowanych polskich autorów. Reportaż ma ważną pozycję w rodzimej literaturze i dla jego kondycji, popularności oraz przyszłości chyba nie ma zbyt dużego znaczenia to, co sądzi o jego „literackości” jury tego czy innego konkursu.
Przynajmniej od 2007 r., kiedy Wydawnictwo Czarne na dobre rozwinęło swoją serię, mówi się o modzie na reportaż. Już to, że powtarza się to od dekady, powinno budzić podejrzenia – żadna moda nie trwa tak długo. Podejrzliwość w tym przypadku jest słuszna, bo funkcjonujący trochę na zasadzie faktu medialnego boom na reportaż ma w sobie coś ze złudzenia optycznego. Pierwszy składnik iluzji to liczba książek reporterskich, które pojawiają się na rynku. Półki w księgarniach uginają się od reportaży, a kolejne miesiące przynoszą następne dostawy nowości. Reportaże powstają dzisiaj stosunkowo szybko, a na pewno szybciej niż w przeszłości. Nie są więc rzadkością książki pisane po krótkich wyjazdach za granicę lub po kilku miesiącach zbierania materiału w kraju. Dawniej było inaczej. Weźmy za przykład niektóre z najwybitniejszych książek reporterskich pierwszej dekady XXI w.: „Modlitwa o deszcz” to efekt jedenastu podróży Wojciecha Jagielskiego do Afganistanu odbytych na przestrzeni dekady, „Gorączka latynoamerykańska” Artura Domosławskiego powstawała około siedmiu lat, Mariusz Szczygieł pisał reportaże, które złożyły się na „Gottland”, przez pięć lat, a Wojciech Tochman wydał swój pierwszy zbiór tekstów, „Schodów się nie pali”, po dziesięciu latach pracy reporterskiej.
Ale to były inne czasy, kiedy reportaż żył w gazetach, zanim kryzys finansowy w prasie wygonił go do książek. Dzisiaj młode reporterki i reporterzy, wzorując się na starszych kolegach i koleżankach, biorą się od razu za książki, często mając więcej chęci niż doświadczenia. Zamiast być podsumowaniem etapu dorobku, obecnie książka jest jego otwarciem. I wcale nie musi to być zjawisko tylko negatywne, tym bardziej że ma też jedną pozytywną przyczynę. Wielu młodych autorów po prostu garnie się do reportażu, nawet jeśli młodzi mają dzisiaj dużo trudniej pod względem finansowym niż ich idole, którzy przynajmniej mieli etaty w gazetach. To zresztą tłumaczy też ich pośpiech w pisaniu. Ale jeśli uzbierają cenne doświadczenie i odnajdą własny głos, polski reportaż czeka jeszcze wiele znakomitych książek.
Drugą składową iluzji jest wszędobylska promocja. Reportaż jest najlepiej i najsilniej promowaną literaturą w Polsce. Reporterzy w większości są czynnymi albo byłymi dziennikarzami, a to oznacza, że w okresie premiery książek mogą liczyć na pomoc swoich własnych lub zaprzyjaźnionych redakcji. Sporo załatwia też promocyjna samopomoc autorów, sama w sobie zrozumiała, ale jednocześnie stanowiąca charakterystyczną cechę środowiska reporterskiego. Rewersem tych koleżeńskich rekomendacji jest jednak to, że książki autorów funkcjonujących poza środowiskiem i jego współzależnościami nie cieszą się takim zainteresowaniem jak dzieła tych autorów, którzy mają dużo znajomych.
Czy reportaże dobrze się sprzedają, jak wieść głosi? Trudno o konkretne dane na temat popularności książek reporterskich. Wydawnictwa raczej nie chwalą się nakładami, a rynkowe raporty nie są aż tak dokładne. Trzeba więc wypatrywać list bestsellerów. Ale jakoś nie widać na nich wielu reportaży – a w każdym razie jest ich dużo mniej, niż można byłoby się spodziewać, gdyby faktycznie była na nie moda. Na tegorocznych listach bestsellerów Empiku naliczyć można siedem reportaży: dwie książki Wojciecha Sumlińskiego, „Małą zbrodnię. Polskie obozy koncentracyjne” Marka Łuszczyny (reportaż historyczny o polskich obozach, w których po wojnie przetrzymywano m.in. Niemców lub Ukraińców przesiedlanych w akcji „Wisła”), „Małych bogów. O znieczulicy polskich lekarzy” Pawła Reszki (wiwisekcję problemów służby zdrowia), biografię „Tu byłem. Tony Halik” Mirosława Wlekłego i „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu” Marcina Wójcika (reportaż o instytucji celibatu w Kościele). Trzeba jednak zauważyć, że te książki zajmują raczej dalsze pozycje zestawienia. Żadna z nich nie odniosła takiego sukcesu jak np. „Macierewicz i jego tajemnice” Tomasza Piątka (też reportaż). Książki reporterów mają jednak spore grono oddanych czytelników. Są też oficyny, które uczyniły reportażowe serie swoim znakiem rozpoznawczym. Ale ogromna podaż i wytrwała promocja tworzą rodzaj wirtualnej rzeczywistości, w której trwa boom na reportaż, a każda reporterska premiera to dzieło wybitne. A tak przecież nie jest.
Prześledzenie historii obecności reportaży na listach książek nominowanych do Nagrody Nike wymaga rozważenia, co reportażem jest, a co nim nie jest – a to nie zawsze jest łatwe. Jeśli jednak przyjmiemy liberalną definicję reportażu jako dzieła, w którym autor zawiera własną relację z prawdziwych wydarzeń, do nagrody nominowano już czterdzieści jeden reportaży, z czego aż osiemnaście dotarło do ścisłego finału (najwięcej rok temu, wśród dwudziestu nominowanych książek znalazło się sześć reportaży, dwa dotarły do finału). Co więcej, jeśli będziemy trzymać się tej luźnej definicji, okaże się, że reportaż już raz wygrał – w 2005 r., kiedy laur przypadł „Jadąc do Babadag” Andrzeja Stasiuka, refleksyjnemu zapisowi podróży przez kraje środkowo-wschodniej Europy. Czyli coś jakby reportażowi, nawet jeśli kojarzymy Stasiuka głównie z innym pisaniem, a włączenie go do grona reporterów pewnie by go rozbawiło. Trzeba też wspomnieć, że w przeszłości czworo reporterów – Ryszard Kapuściński, Mariusz Szczygieł, Magdalena Grochowska i Magdalena Grzebałkowska – otrzymało Nike Czytelników, nagrodę przynajmniej z jednego względu ważniejszą niż laur główny. Osobną, lecz bardzo interesującą kwestią jest nieobecność rasowego reportażu wśród autorów, którzy przyznawaliby się do prawicowej proweniencji. Reportaży nie znajdziemy też, choćby śladowo, w mediach, które same o sobie mówią „niepokorne”. Otwiera to pole do ciekawych i daleko idących spekulacji, ale to temat na osobny branżowy tekst dla miesięcznika „Press”.
Nas interesuje fakt, że tegoroczną Nagrodę Nike, kojarzoną z Agorą, dostał jako pierwszy reporter Cezary Łazarewicz. Nie Hanna Krall, Ryszard Kapuściński, Małgorzata Szejnert, Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman czy Wojciech Jagielski, by wymienić tylko najwybitniejszych spośród nominowanych w poprzednich edycjach, tylko właśnie Cezary Łazarewicz, reporter wytrawny i solidny, ale do tej pory raczej niezaliczany do reporterskiego parnasu, niekojarzony też z „literackim” nurtem reportażu, chyba najbardziej predestynowanym do pierwszego wyróżnienia. Dlaczego?
Wygląda, jakby historia Grzegorza Przemyka czekała przez tyle lat właśnie na Cezarego Łazarewicza. Dziesiątki, jeśli nie setki dziennikarzy stykało się z historią zabójstwa z 1983 r., ale dopiero on napisał o tej sprawie książkę, która oddaje sprawiedliwość – tematowi, ofiarom, a także sprawcom i ich pomocnikom. To reportaż o wielkim ciężarze, drążący aż do samego dna. I temat, i czytelnika.
Łazarewicz przeprowadza swoje śledztwo z dużą starannością, ostrożnie i z taktem. Nie brakuje mu też odwagi. W czasach ochrony danych osobowych nie boi się podawać nazwisk. Nie dość, że zapisuje dane sprawców, to w niektórych przypadkach podaje też szczegóły, które umożliwiają ich odnalezienie. Chroni tylko tożsamość Cezarego F., przyjaciela Przemyka i najważniejszego świadka zajścia, który później stał się obiektem ogromnej i bezpardonowej gry operacyjnej Służby Bezpieczeństwa. Ale dla sprawców i stojących po ich stronie nie ma żadnej taryfy ulgowej. W tej książce wszystko jest na serio, to reportaż poważny jak życie i śmierć. W centrum „Żeby nie było śladów” jest kłamstwo i zbrodnia bez kary. Łazarewicz drobiazgowo opisuje, jak władze PRL mataczyły, by za śmierć Przemyka odpowiedzieli nie milicjanci, którzy go pobili, tylko ktoś inny. Ta książka to litania draństwa, opowieść o cynizmie, o ludziach, dla których ludzkie życie jest niczym – można je ukrócić, zniszczyć i zadeptać. Najważniejszym uczestnikiem tych wydarzeń, do którego dotarł Łazarewicz, jest Michał Wysocki, sanitariusz, którego Czesław Kiszczak wytypował do skazania za śmierć Przemyka. Ta sprawa złamała mu życie, wciąż jest w jej cieniu. Ale „Żeby nie było śladów” to nie tylko przypowieść o złu. To też przejmująca opowieść o matce ¬Przemyka, ¬poetce Barbarze Sadowskiej, o jej walce, żałobie, a także o bliskości i pomocy, której doświadczała w trudnych czasach. To jasna strona tej historii, promyk, który rozświetla mrok. Łazarewicz panuje nad zebranym materiałem, rekonstruuje wydarzenia dzień po dniu, prowadząc narrację pewną ręką. Stroni przy tym od reporterskich sztuczek i „literackiego” efekciarstwa – nie ucieka w domysły, nie eksperymentuje zanadto z formą. Nie znaczy to jednak, że nie odwołuje się do literackości w inny sposób. W kilku miejscach nawiązuje nieoczekiwany dialog z klasykami – pierwszy rozdział książki przypomina „Kronikę zapowiedzianej śmierci” Marqueza, a scenę wejścia na salę sądową prokuratorki rozpoczyna wariacja na temat otwarcia opowieści o Poncjuszu Piłacie z „Mistrza i Małgorzaty”: „W czarnej todze z czerwonym żabotem, krokiem kawalerzysty, wczesnym wtorkowym rankiem do sali rozpraw wypełnionej po brzegi kamerami, reflektorami, mikrofonami radiowymi wchodzi przysadzista tleniona blondyna – prokurator wojewódzka Wiesława Bardon, zwana Bardonową”.
Rzeczy, o których pisze Łazarewicz, mogą coś nam przypominać. W rzeczywistości, którą opisuje, każdy, kto zadziera z władzą, musi mieć coś za uszami – być narkomanem jak Grzegorz Przemyk, źle się prowadzić jak Barbara Sadowska, brać pieniądze od wrogów ojczyzny jak adwokaci, którzy jej pomagali – a usłużne media na posyłki rządzących szczują jednych na drugich (duży udział miał w tym Jerzy Urban, ówczesny rzecznik rządu, który radził np., żeby zaczekać z mieszaniem Przemyka z błotem, aż z kraju wyjedzie Jan Paweł II). „Prasa i telewizja w owym czasie z zaciekłością podsycały wciąż nienawiść ludzi do pogotowia” – notowała cytowana w książce Łazarewicza doktor Barbara Makowska, więziona przez trzynaście miesięcy za fikcyjny napad na pacjenta, których to napadów seria miała propagandowo osłaniać wersję wydarzeń forsowaną przez Czesława Kiszczaka. Już nie wspominając o tym, że nadal żyjemy w kraju, w którym można umrzeć na komisariacie, jak Igor Stachowiak. Laudacja, którą po ogłoszeniu werdyktu wygłosił przewodniczący jury Nagrody Nike Tomasz Fiałkowski, pozwala twierdzić, że za wyróżnieniem dla Łazarewicza stały nie tylko walory literackie książki, ale też właśnie sposób, w jaki opowieść o jednej z najbardziej znanych zbrodni PRL nawiązuje do współczesności, a ściślej – do obecnej sytuacji politycznej w kraju. Jest to zresztą interpretacja, którą przyjmuje, a nawet propaguje w swoich wypowiedziach o książce sam autor, np. kiedy mówi – jak podczas gali Nike – iż ma nadzieję, że tak jak on opisał mechanizm budowania kłamstwa w PRL, tak ktoś za 20 lat opisze dzisiejsze mechanizmy sprawowania władzy – i też dostanie za to nagrodę.
„To historia sprzed ponad trzech dekad, z zamkniętej epoki, ale mechanizmy w niej opisane zawsze mogą się powtórzyć – mówił w laudacji Fiałkowski. – Jest wiarygodnym świadectwem tamtego czasu, ale i przestrogą przed tym, co może się zdarzyć, gdy wymiar sprawiedliwości traci niezależność i staje się narzędziem politycznej władzy”. Nagroda polityczna? Można tak powiedzieć. Ale można też inaczej – jasne stanowisko w ważnym momencie. Literatura, szczególnie reportaż, ma prawo, a może nawet powinność, mówić o rzeczywistości dosadnie. Tej, którą opisuje, i tej, w której funkcjonuje. Także jeśli chodzi o politykę. W przypadku reportażu teza o „neutralnej literaturze” sprawdza się bardzo rzadko, jeśli w ogóle. Tak samo między bajki można włożyć ułudy o „neutralnych” nagrodach. Im szybciej to przyznamy, tym lepiej.
Reportaż to najbardziej sporny rodzaj twórczości w Polsce. Czym jest prawda? Jak daleko można się posunąć w beletryzacji wydarzeń? Czy można łączyć bohaterów, by narracja bardziej gładko szła do przodu? Coraz częściej te i inne warsztatowe kontrowersje nabierają rozgłosu i dochodzą do czytelników. – ostatnio za sprawą wywiadu, jakiego udzielił „Krytyce Politycznej” Artur Domosławski („część reporterów w Polsce nie chce rozmawiać o zasadach reportażu. Według nich reportaż ma się przede wszystkim dobrze czytać. A to przecież zaledwie środek do celu” – mówił w wywiadzie autor „Kapuściński non-fiction”). Po nim głos zabrał Adam Leszczyński, który proponował stworzenie akceptowalnego przez wszystkich zestawu reguł, których reporterzy mieliby przestrzegać. Ale był to chyba utopijny, żeby nie powiedzieć: niemądry pomysł. Reguły reportaż z grubsza już ma, co nie przeszkadza nikomu ich łamać, a żaden kodeks sam przez siebie nie może zagwarantować, że będzie przestrzegany. Taki zbiór zasad może miałby sens w odniesieniu do reportażu prasowego, ale dzisiaj reportaż żyje przecież w książkach. Jak ustalać zasady pisania książek?
Leszczyński miał jednak rację, kiedy zwracał uwagę, że metoda, jaką jest reportaż literacki, może mieć „genetyczną” wadę. Nie chodzi tu jednak o skłonność do zmyśleń, ale o swobodne korzystanie ze źródeł, czyli – z cudzej pracy. Reportaż literacki ma bowiem tendencję do ich wchłaniania – tłumaczy się to stylem, integralnością opowieści, dbaniem o łatwość lektury – co niestety może stanowić idealną przykrywkę dla różnych wątpliwych praktyk pisarskich. A to skutkuje aferami, takimi jak w przypadku Witolda Szabłowskiego, który w znacznym stopniu oparł swój reportaż z antologii „Mur. 12 kawałków o Berlinie” (Czarne, 2015) na filmie dokumentalnym o Niemcach wysyłających za komuny paczki pomocowe do Polski, Andrzeja Muszyńskiego, który włączył do swojej książki „Cyklon” (Czarne, 2015) opracowanie fragmentów książki Benedicta Rogersa „Than Shwe. Unmasking Burma’s Tyrant”, lub Jacka Hugo-Badera, który w swoim „Długim filmie o miłości” (Znak, 2014) wykorzystał w nieoznakowany sposób teksty dziennikarzy „Tygodnika Powszechnego”. Gdy ich przypadki wyszły na jaw, reporterzy mniej lub bardziej skutecznie przeprosili swoich czytelników, ale te sytuacje pokazują, że ilekroć reportaż budzi kontrowersje, często w tle pojawia się też problem uczciwego korzystania ze źródeł. Może więc się okazać, że problemem polskiego reportażu nie są wcale zmyślenia, ale różne formy plagiatu.
Nawracanie dyskusji o reportażu ilustruje dwie rzeczy. Pierwsza to duże znaczenie, jakie podstawowa kategoria w reportażu, czyli prawda, ma zarówno dla czytelników, jak i autorów. Ale kolejne spory o prawdę pokazują też, że nie jest to debata, którą można raz na zawsze zakończyć. Te przypominające powoli rytuał spory – jednocześnie ciekawe i nieciekawe, bo bazujące wciąż na tych samych przypadkach nadużyć, z Kapuścińskim na czele – od niedawna zyskały jednak nową jakość. W reportażu coraz mocniej rysuje się wielogłos, różne podejścia i wrażliwości. Coraz częściej na temat współczesnego reportażu wypowiadają się jego krytycy, którzy, jak się niedawno okazało, są też wśród samych reporterów. Dominacja reportażu literackiego jako głównego nurtu reporterskiego pisania jest kwestionowana. To dobrze. Wielogłos zawsze jest lepszy niż monolog. Szczególnie w reportażu.©
Anegdotę o Ryszardzie Kapuścińskim zaczerpnąłem z książki „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego.
Debiutancki zbiór reportaży nagradzanego blogera. Wzruszające, miejscami dobrotliwie zabawne, mądre i napisane z pokorą historie o ojcostwie. Ojciec owdowiały, głuchy, zastępczy, niepełnosprawny ruchowo, zmagający się z autyzmem swojego syna, a także taki, który wraz z innymi ojcami szuka sposobów, jak być lepszym – to bohaterowie tych reportaży. Książka nie tylko dla ojców, ale dla wszystkich rodziców, a także dla tych, których dopiero to czeka. Kruczkowski wybrał na swoich bohaterów ludzi, od których można się uczyć. To największa zaleta tej książki.
Reporterska biografia Ireny Sendlerowej. Bikont spisuje świadectwa uratowanych żydowskich dzieci i niezliczonych źródeł, by nakreślić portret kobiety, która stała się symbolem Polski ratującej Żydów. I jak z symbolami bywa – sporo w tej historii uproszczeń i mitów, które Bikont cierpliwie demistyfikuje. Dzieci wcale nie było 2,5 tys., a Sendlerowa i jej współpracownicy działali w osamotnieniu, nie mogąc liczyć na znaczną pomoc kogokolwiek, Polskie Państwo Podziemne wliczając. Bikont z szacunkiem i wyrozumiałością obala też mity, które Sendlerowa sama tworzyła wokół siebie.
Świetnie skonstruowana i zajmująco napisana opowieść o skandalu, który wstrząsnął Holandią. Historia dawcy nasienia, który został ojcem około ¬dwustu dzieci. Bałuk zadaje ważne pytania o naturę relacji rodzinnych w dobie gwałtownego postępu medycyny, a przy okazji bawi się swoimi czytelnikami – podpuszcza do negatywnej oceny bohaterów, po czym prezentuje ich historie z nieoczekiwanej perspektywy. Dzięki temu jego debiutancka książka to też pożyteczna lekcja powściągliwości w łatwych osądach.
Odważny reportaż historyczny o obozach pracy przymusowej działających w Polsce w pierwszych latach po II wojnie światowej. Zostawione przez Niemców obozy znów działały, tylko pod polskim kierownictwem. Znaleźli się w nich niemieccy jeńcy, volksdeutsche, Ukraińcy, żołnierze podziemia i inni polityczni więźniowie komunistów. Łuszczyna dotarł nie tylko do dokumentów, ale też do żywych bohaterów, którzy opowiedzieli mu swoje historie. Pedagogika wstydu – powiedzą niektórzy, ale to nie sprawi, że te obozy znikną z historii.
Zbiór reportaży o współczesnej Szwecji, w którym na pierwszy plan wysuwają się tematy związane z polityką migracyjną. Tubylewicz oferuje spojrzenie uczciwe i humanistyczne jednocześnie. Jej bohaterowie już zdjęli różowe okulary, ale wciąż trzymają się „szwedzkich” wartości, takich jak solidarność, równość i odpowiedzialność za słabszych. Brakuje takich książek – o tym, jak gościnne kraje radzą sobie z gośćmi. Najłatwiej jest pomagać innym, gdy widzimy w nich anioły lub ofiary. Co zrobić, gdy okazują się po prostu ludźmi? To pytanie, które stawiają „Moraliści”. ©
źródło: https://www.tygodnikpowszechny.pl/raport-o-stanie-reportazu-151304
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.22 20:59 Kacu5610 PiS: uchwała ws. suwerenności była potrzebna; opozycja - to wyraz kompleksów PiS Superstacja

http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-05-22/pis-uchwala-ws-suwerennosci-byla-potrzebna-opozycja-to-wyraz-kompleksow-pis/
W przeddzień spodziewanego przyjęcia opinii KE ws Polski, PiS i Kukiz'15 oceniają, że uchwała Sejmu ws obrony suwerenności Polski była potrzebna; dała wsparcie rządowi - podkreśla PiS; uchwała to "wyraz kompleksów" i dowód na bezradność PiS - uważają PO, Nowoczesna i PSL.
Niedzielne debaty polityków w mediach zdominował temat piątkowego wystąpienia w Sejmie premier Beaty Szydło oraz przyjętej później głosami PiS i Kukiz'15 uchwały ws. obrony suwerenności Polski i praw jej obywateli.
Wystąpienie premier w Sejmie i inicjatywa PiS przyjęcia uchwały miały związek z zapowiedzią Komisji Europejskiej, że wyda opinię na temat praworządności w Polsce, jeśli do poniedziałku 23 maja polskie władze nie podejmą działań zmierzających do usunięcia zastrzeżeń dotyczących Trybunału Konstytucyjnego.
Poseł PiS Jacek Sasin stwierdził w radiu Zet, że Komisja Europejska jest "podatna na wpływy polityków opozycji w Polsce". Według niego KE wcześniej była gotowa uczestniczyć w dialogu, ale "w pewnym momencie zwyciężyła opcja, którą reprezentują politycy opozycji", pod wpływem których KE postawiła Polsce rodzaj ultimatum.
"Absolutnie nie możemy się na to zgodzić, bo właśnie jesteśmy państwem suwerennym i do naszej suwerenności należy kształtowanie naszego systemu prawnego, który nie jest zastrzeżony do jurysdykcji europejskiej" - podkreślił Sasin.
Polityk PO Andrzej Halicki ocenił, że w Polsce "nie ma problemu obrony suwerenności". "Jest problem, czy idziemy w kierunku państwa autokratycznego, niedemokratycznego, czy szanujemy zasady demokratyczne i trójpodziału władzy" - mówił poseł w Radiu Zet. Dodał, że jest to jedyne pytanie, które do rządu kieruje KE. W opinii Halickiego rząd igra z bezpieczeństwem Polski, doprowadzając do "wojny z KE", bo tylko dzięki UE i NATO Polska jest bezpieczna i może się rozwijać.
Podobnego zdania była Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej, która podkreśliła, że Polska jest suwerenna, a piątkowe wystąpienie premier w Sejmie było - jak oceniła - "żałosnym spektaklem", który osłabił suwerenność Polski, osłabiając jej pozycję na arenie międzynarodowej. "PiS tonie, jeśli chodzi o politykę międzynarodową. (...) Szkoda, że przy okazji próbuje pociągnąć Polskę na dno. Szkoda, że robicie wszystko, by nasza suwerenność była zagrożona" - powiedziała posłanka Nowoczesnej pod adresem polityków PiS.
Poseł PSL Marek Sawicki odnosząc się do relacji na linii rząd - KE ocenił, że PiS nie rozumie sytuacji, bo Polska wchodząc do UE przyjęła nie tylko prawa i przywileje, ale i obowiązki. "Jednym z podstawowych obowiązków w ramach struktur unijnej jest kwestia poszanowania ładu demokratycznego" - mówił poseł w radiu Zet. Według niego treść piątkowej uchwały była "całym stekiem sprzeczności" i pokazała "bezradność PiS-u" w rozwiązywaniu kryzysu wokół TK.
Również w opinii posła PO Rafała Trzaskowskiego uchwała jest "niebywałym wyrazem kompleksów", a cała dyskusja o suwerenności jest "co najmniej dziwna". "Dzisiaj suwerenność polega na tym, żeby bronić racji stanu, a nie żeby nie rozmawiać z UE, mówić +nie będziemy słuchać tego, co Unia do nas mówi+" - ocenił Trzaskowski w TVN24. Poseł dodał, że PiS obrażając najważniejszych sojuszników Polski doprowadzi do tego, że nie będzie mógł prowadzić efektywnej polityki, bo "samotnie niczego nie załatwi".
Z kolei lider Kukiz'15 Paweł Kukiz zaapelował w niedzielę, by nie pogłębiać sporu i szukać konsensusu. Jak mówił w TVN24, niemiecki trybunał konstytucyjny w 2009 roku stwierdził, że UE to związek suwerennych państwa, a nie federacja, a gdyby Niemcy chciały stać się częścią federacji naród musiałby o tym zdecydować w referendum po napisaniu nowej konstytucji, która by na to pozwalała. Według Kukiza uchwała Sejmu ws. suwerenności "była konieczna", bo w Polsce nie ma tak mocnego zapisu.
Również zdaniem Sasina uchwała była potrzebna, by "dać rządowi wzmocnienie" w postaci decyzji polskiego parlamentu i uświadomić opozycji, która "kwestionuje polską suwerenność", że polskiemu parlamentowi mogą zostać odebrane uprawnienia. Według niego, opozycja chce doprowadzić do sytuacji, że za granicą "będą zapadały decyzje, jak będzie wyglądał kształt prawa w Polsce".
Podczas wystąpienia w Sejmie premier Szydło oświadczyła m.in. że rząd nigdy nie będzie ulegał żadnemu ultimatum, tylko woli obywateli. Podkreśliła, że rząd chce, by Europa szanowała polską suwerenność, wybory i tradycję i że nikt poza państwem polskim nie może rozwiązać sporu dotyczącego TK. Szefowa rządu zarzuciła opozycji podważanie polskiej suwerenności i przyjmowanie z satysfakcją ataków na Polskę. Oświadczyła też, że to KE, nie Polska ma problem z reputacją i autorytetem.
W przyjętej w piątek po południu głosami PiS i Kukiz'15, uchwale ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli, Sejm wzywa rząd do "przeciwstawienia się wszelkim działaniom przeciwko suwerenności państwa". Posłowie Nowoczesnej, PSL i większość posłów PO - choć byli na sali obrad - nie wzięli udziału w głosowaniu.
Prezydencki minister Krzysztof Szczerski pytany w radiu Zet o głosy zwykłych obywateli, którzy w kontekście piątkowych wydarzeń w Sejmie pytają, czy Polska traci suwerenność odpowiedział, że warto zaapelować do wszystkich partii politycznych o rozwiązanie konfliktu wokół TK w parlamencie. Dodał, że powinno to nastąpić na zasadzie kompromisu, którego sednem jest - jak mówił - "kompromis, a nie warunki wstępne, czy warunki brzegowe".
Podkreślił, że prezydent Andrzej Duda wielokrotnie mówił, że jeśli parlament, chce "uważać siebie za suwerena, demokratycznego reprezentanta narodu", to daje szansę parlamentowi "żeby pokazał swoją siłę".
Na uwagę, że poprzedni prezydenci w trudnych sytuacjach przyjmowali przedstawicieli klubów parlamentarnych, zarówno rządzących, jak i opozycję, prezydencki minister odpowiedział, że "pan prezydent w odpowiednim momencie, w odpowiedni sposób w tę sprawę wkroczy, jeśli partie parlamentarne okażą się niezdolne do tego żeby kompromis wypracować".
"Ale to będzie świadectwo słabości polskiego parlamentaryzmu. Na razie pan prezydent wierzy w polski parlamentaryzm" - dodał Szczerski. Po słowach Halickiego, że "na razie jest dowodem słabości prezydenta", Szczerski odpowiedział: "nieprawda, niech pan takich bzdur nie...".
"No to weźmie wam wszystkie zabawki i idźcie sobie do domu, a pan prezydent będzie rządził Polską, tak? Tylko, jak pan tak woli, to pan prezydent wam zabawki zabierze i będzie rządził Polską i wtedy będzie się cieszyć, jeśli nie potraficie (...) Tego pan oczekuje, tak?" - mówił do Szczerski do posła Halickiego. "Jeśli pan prezydent daje Państwu szansę do tego, żeby wypracować kompromis w parlamencie, to chyba powinniście być wdzięczni panu prezydentowi, a nie reagować nerwowo" - dodał prezydencki minister.
(PAP)
submitted by Kacu5610 to Polska [link] [comments]


2012.05.06 13:33 UczenSokratesa Czy filozofia chrześcijańska, to chrześcijaństwo?

Izraelici mieli tchnienie żywota, a tylko niektórzy Ducha. Podałem Ci cytaty bardzo jasne w treści. Właśnie o tym.
Nie rozumiem. Chcesz powiedzieć, ze nie każdy cieszy się łaską 'posiadania' darów Ducha? Myślę, ze to nie tak. Ducha nie można posiąść, ale mozna otworzyć pewną przestrzeń, która stworzy idealne warunku usposabiające podłoże skłaniające się ku - Natchnienie nie rodzi się z dnia na dzień, tak jak owoc nie dojrzewa nie mając odpowiednich, uprzednich warunków.
Jesteśmy właśnie u podstaw, czegoś co widzę jako bardzo niebezpieczny brak widzenia Światła u Ciebie.
Dlaczego niebezpieczny?
Posłuchaj Pisma:
(8) A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. (9) Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten do Niego nie należy.
Dla Ciebie Duch to rodzaj natchnienia rodzące się powoli z gleby ludzkiego umysłu. Bardzo duży błąd.
Duch Święty, to Osoba, której działanie może pojawić całkowicie nagle i wobec dużej grupy osób. Tak było w Wieczerniku i tysiące razy później w historii Kościoła.
Jeśli tej rzeczywistości nie rozumiesz, nie jesteś chrześcijanką...
Bo ... kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten do Niego nie należy.
Spotkanie Elżbiety z Miriam, to nie żadne natchnienie, rodzące się powoli, ale potężna interwencja Osoby Ducha Świętego. która dała Elżbiecie zrozumienie, że jej krewna jest matką Mesjasza! Zupełnie rewolucyjną wiedzę.
Dla Ciebie Ewangelia, to opowieść o egzystencjalnej drodze ludzkiego rozwoju.
Owszem, jesteśmy w drodze. Tylko jesteśmy objęci działaniem transcendentnego Boga, to ... nowe stworzenie.
To rewolucja wobec czasów ST. Tak wielka, że Pan mówi:
11) Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.
(Ew. Mateusza 11:11, Biblia Tysiąclecia) Jeśli nie przyjmiesz Ducha jako Osoby, nie jesteś nowym stworzeniem, nie przyjęłaś daru zbawienia!
(Ew. Jana 1:31-35, Biblia Tysiąclecia) (3) W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego. (4) Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? (5) Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. (6) To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. (7) Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.
Piszesz, że nie można mieć Ducha. Zobacz świadectwo naszych relacji miłości. Mówimy ... mam dziewczynę , męża itd. Czy można mieć osobę ? Można, jeśli czyni ona sama z siebie dar! Duch jest Osobą, która obdarowuje nas swoją obecnością. W tym sensie jak najbardziej można "mieć Ducha". Nadal jesteśmy wolni, możemy nawet Go zasmucić, ale jego cudowna Obecność, jest zawsze dostępna, bo dał nam Siebie.
Czytam Twoje teksty i sądzę , że jesteś w wielkim błędzie, biorąc za chrześcijaństwo, coś co jest bardziej egzystencjalną filozofią, wykorzystującą motywy Ewangelii, niż otwarciem się na Dar.
2 List Jana
(9) Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce [Chrystusa], ten ma i Ojca, i Syna.
Magdo, jest niezmierne bogactwo Daru, który może być Twój , jeśli zechcesz przekroczyć ramy aktualnie przez Ciebie wyznawanej filozofii a przyjmiesz to, co daje Bóg, nawet jeśli przekracza to wyobraźnię.
Z wielkimi darami jest zawsze ten problem, ze pokazują równocześnie wielki brak, który wypełniają. Warto zgodzić się n a obraz siebie potrzebującego i przyjąć Dar:))). Pozdrawiam:))
http://tygodnik.onet.pl/forum.html?hashr=0&#forum:MSwyODksOCw5NjE1MDI3MywyMzc3NTI3NzEsMTE4NzkwOTgsMSxmb3J1bTAwMS5qcw==
submitted by UczenSokratesa to Postonecik [link] [comments]


Jakich przeszkód nie dostrzegasz w tej relacji? Relacje cz.1 Zbadać relację i podać jej własności - YouTube Wykresy sieciowe - relacje pomiędzy zadaniami (FS, SS, FF, SF) Trzy rodzaje relacji, w jakie wchodzimy zanim znajdziemy ... Rodzaje relacji - konsensualna niemonogamia Rodzaje relacji podczas dawania informacji zwrotnej - YouTube Relacje i funkcje Relacje cz.2 Sprawdź czy podana relacja jest relacją równoważności Rozluźnienie (4 min.) - rozciąganie po treningu w domu ...

Rodzaje przyjaciół - dowiedz się o nich więcej - Piękno umysłu

  1. Jakich przeszkód nie dostrzegasz w tej relacji?
  2. Relacje cz.1 Zbadać relację i podać jej własności - YouTube
  3. Wykresy sieciowe - relacje pomiędzy zadaniami (FS, SS, FF, SF)
  4. Trzy rodzaje relacji, w jakie wchodzimy zanim znajdziemy ...
  5. Rodzaje relacji - konsensualna niemonogamia
  6. Rodzaje relacji podczas dawania informacji zwrotnej - YouTube
  7. Relacje i funkcje
  8. Relacje cz.2 Sprawdź czy podana relacja jest relacją równoważności
  9. Rozluźnienie (4 min.) - rozciąganie po treningu w domu ...

Jaką postawę przyjąć by pomóc tej relacji? - Duration: 48:35. PTT 10,820 views. 48:35. Tydzien 31 maja- 6 czerwca 2020: Zacmienie Ksiezyca- Porady Aniolow ️ - Duration: 10:43. Rozluźnienie po treningu powinno stanowić jedną z podstaw każdego programu ćwiczeń. Ten krótki zestaw ćwiczeń rozciągających, pomoże Wam uspokoić organizm i ... Dziedzina i zbiór wartości relacji - Duration: 4:07. KhanAcademyPoPolsku 1,823 views. 4:07. Jak zrobić pączki na tłusty czwartek i nie tylko z nadzieniem różanym. Ponad 90% relacji pomiędzy zadaniami w projekcie to Finish-Start, ale z pewnością spotkasz także inne ich rodzaje. Dlatego warto poznać te rzadsze rodzaje relacji i dowiedzieć się jak sobie ... Rodzaje relacji - konsensualna niemonogamia Miłość i Zdrowie TV. ... jakim jest konsensualna niemonogamia również funkcjonują różne ruchy oraz różne rodzaje ustaleń społecznych. Zatem ... Trzy rodzaje relacji, w jakie wchodzimy zanim znajdziemy 'miłość życia' 💖 Please Subscribe: https://www.youtube.com/channel/UCyhFRYp31v8gcDtp_VP2rBw?sub_co... Relacje cz.1 Zbadać relację i podać jej własności Zapraszam do obejrzenia kolejnych części. WWW.MATEMATYKANAPLUS.COM.PL Pytania o inne zagadnienia proszę kie... Chcesz dowiedzieć się, jak efektywnie dawać feedback? Zapraszam na pierwszy film z serii 'Feedback, który robi różnicę'. W tej części dowiesz się: - jaka rel... Relations and functions - http://tinyurl.com/akak9w6 Ścieżka dźwiękowa wykonana na zlecenie Ośrodka Rozwoju Edukacji -'Scholaris - portal wiedzy dla nauczyci...